Brytyjska prasa - czy będzie nadzór?

W poprzednim tygodniu o Wielkiej Brytanii pisano i mówiono głównie w kontekście jej przyszłości w Unii Europejskiej. Dziś tematem w światowych mediach nie są już brukselskie nieporozumienia, lecz przyszłość brytyjskich mediów – a to w związku z ogłoszonym właśnie raportem sędziego lorda Briana Levesona. Raport ma związek z aferą podsłuchową, w którą uwikłany był tabloid „News of the World”.

Przypomnijmy: afera podsłuchowa wyszła na jaw w 2011 r., gdy kilku znanych ludzi nabrało podejrzeń, że publikowane w prasie informacje o ich życiu prywatnym były efektem podsłuchu. Gazeta "News of the World" (należąca do medialnego potentata Ruperta Murdocha) przyznała się do zakładania podsłuchów w telefonach artystów i polityków (choć dokonano też włamania m.in. do skrzynki głosowej zamordowanej w 2002 r. przez pedofila 13-latki. Wynajęty haker wykasował stare wiadomości w skrzynce, by zrobić miejsce dla nowych. Jego zleceniodawcy z "News..." liczyli, że w ten sposób natrafią na skrywane przed mediami informacje, które wykorzystają w artykule) w latach 2004-2006, gdy jej redaktorem naczelnym był Andy Coulson, późniejszy doradca premiera Davida Camerona ds. kontaktów z mediami, który ustąpił z tej funkcji na początku 2011 r.

Na zlecenie premiera Camerona lord Leveson przygotował raport, w którym pojawiły się propozycje zmian w prawie, które zapobiegną podobnym nadużyciom w przyszłości. Rozwiązania proponowane przez Levesona dalece kłócą się z przyjętą w Wielkiej Brytanii tradycją wolności i niezależności prasy i już spotkały się z potępieniem części środowiska. W opinii lorda winien zostać powołany niezależny od rządu i parlamentu organ nadzorczy, który regulowałby rynek prasowy i miał prawo do nakładania kar finansowych za łamanie zasad. Proponuje powołanie sądu arbitrażowego, który umożliwiłby pokrzywdzonym stronom otrzymanie szybkiego zadośćuczynienia połączonego ze sprostowaniem w miejsce wielomiesięcznych sporów sądowych. Politycy zostaliby zobligowani do składania kwartalnych sprawozdań z kontaktów z dziennikarzami – a najważniejsze osoby w państwie miałyby nawet obowiązek publikować szczegóły rozmów z mediami. Postuluje wprowadzenie rozwiązań ułatwiających karanie zachowujących się nieetycznie dziennikarzy.

Lord Leveson skrytykował prasę za to, że zwłaszcza w ostatniej dekadzie w pościgu za sensacją ignorowała własny kodeks postępowania.

A gdzie wolność słowa?
Już kilka godzin po publikacji raportu największe tytuły wydały oświadczenia, w których ustosunkowały się do propozycji. Dominowały zarzuty o chęci naruszenia prawa mediów do opisywania świata, a od tego już tylko krok do naruszenia wolności słowa. "Spectator", najstarszy brytyjski magazyn polityczny zapowiedział, że nie podda się pod żaden państwowy system nadzoru, a redaktor naczelny jest gotów ponieść z tego powodu odpowiedzialność karną. "Guardian" poddaje pod wątpliwość koncentrowanie się przez lorda Levesona na prasie drukowanej, skoro to media elektroniczne w największym stopniu kształtują opinię publiczną.

Dotychczas brytyjskie media dbały o poziom dziennikarstwa bez interwencji czynników zewnętrznych. Skandal podsłuchowy wykazał jednak, że mechanizm ten nie działał właściwie. Trudno oczekiwać, by wydawcy bez sprzeciwu zaaprobowali zmiany – jednak moim zdaniem pomysł jest wart przemyślenia. Dobre tytuły, które nie gonią za tanią sensacją nie powinny się obawiać zmian, natomiast redaktorzy tabloidów, którzy bez względu na cenę chcą jak najszybciej opublikować skandalizujący materiał być może zastanowią się nad nim kilka razy.

Należy pamiętać, że raport nie kończy całego dochodzenia, a jedynie jego pierwszą część. Druga, która ma na celu zbadanie bezprawnej i niewłaściwej działalności „News...” i innych tytułów prasowych, rozpocznie się z chwilą zakończenia dochodzeń policyjnych – choć niewykluczone, że wcale do niego nie dojdzie. Powodem są wysokie koszty, upływ czasu oraz to, że i tak o wielu kwestiach przesądzi dochodzenie policji. Obecnie toczą się trzy dochodzenia policyjne. Wśród osób, którym postawiono prokuratorskie zarzuty jest dwoje byłych redaktorów naczelnych "News of the World" - Rebekah Brooks i Andy Coulson.

Autor: Martyna Kośka
Trwa ładowanie komentarzy...