Rewolucja? Na pewno nie w Kijowie

Czy 99,91% to mało? Zdecydowanie tak, jeśli jest to liczba przeliczonych głosów po wyborach, które odbyły się tydzień wcześniej. Niedawne wybory w Kijowie komentuje Martyna Kośka.

Wiadomo, że wybory parlamentarne wygrała Partia Regionów prezydenta Wiktora Janukowycza. Czy coś się wobec tego po wyborach na Ukrainie zmieni? Wątpliwie – w końcu u władzy pozostaną te same osoby, które znamy już od dawna. Ostatnie wybory były jednak ważne nie dlatego, że mogły przynieść zmiany, lecz dlatego, że miały być sprawdzianem tego, czy u naszego sąsiada możliwe jest przeprowadzenie uczciwych, demokratycznych wyborów. Niestety, ten test został oblany.



Po zmianie ordynacji wyborczej połowa posłów do parlamentu jest wybierana z list partyjnych, a druga połowa w jednomandatowych okręgach wyborczych. O ile głosy oddane na na kandydatów z list partyjnych są już podliczone, to Centralna Komisja Wyborcza nie ma jeszcze danych z części okręgów jednomandatowych. Istnieje uzasadniona obawa, że wyniki w nich są fałszowane. Wiceszefowa CKW Hanna Usenko-Czorna powiedziała w piątek (2.11), że Komisja powinna podjąć decyzję o powtórce głosowania w okręgach jednomandatowych, w których są problemy z podsumowaniem głosów. Wiceszefowa nazwała też październikowe wybory "najbrudniejszymi wyborami w historii kraju". Z kolei opozycja bije na alarm i ostrzega, że tam, gdzie nie ogłoszono dotychczas wyników głosowania, trwa fałszowanie wyborów na korzyść Partii Regionów. Zachęca też do udziału w proteście przeciwko fałszerstwom wyborczym, który ma się odbyć jutro (5.11) przed siedzibą CKW.

Protestujący zapewne dopiszą – zwłaszcza ludzie młodzi, studenci, którzy nie uczestniczyli w protestach w 2004 r. Czy możemy się jednak spodziewać powtórki z Pomarańczowej Rewolucji, gdy zmęczeni powtarzającymi się fałszerstwami ludzie obalili prezydenta Kuczmę? Dziś taki scenariusz jest praktycznie niemożliwy i brak wyrazistych liderów jest tylko jednym z powodów braku sukcesu ewentualnych działań "rewolucyjnych". Powiedzmy sobie szczerze – Ukraińcy są znudzeni panującym w ich kraju bałaganem, zniechęceni tym, że politycy, którzy na Majdanie obiecywali zmiany i wprowadzenie normalności, przez kolejne lata po objęciu władzy zajmowali się nie walką o modernizację Ukrainy, a kłótniami, intrygami i realizacją własnych planów – przede wszystkim związanych z osiągnięciem korzyści finansowych. Dzisiejsi Ukraińcy nie są tak romantyczni jak byli w 2004 r.; na zachęcającą do walki o uczciwe wybory opozycję patrzą z pobłażliwością i pytają: "ale po co nam to, skoro i tak wszyscy kradną?". Duet Wiktor Juszczenko – Julia Tymoszenko ośmieszył nie tylko siebie, ale i całą ideę, którą reprezentował; dzisiejsza opozycja ma więc pod górkę nie tylko dlatego, że w państwach o, powiedzmy, umiarkowanym poziomie demokratyzacji opozycja z ma po prostu ciężki żywot, lecz głównie dlatego, że musi zmierzyć się z duchem farsy, którą okazał się opozycyjny zryw w 2004 r.

Ukraińcy zastanowią się dwa razy, zanim po 8 latach ponownie odważą się rozbić namiot na Majdanie. Mając świadomość, że "nowe" wcale nie musi znaczyć "lepsze", zapewne zdecydują się pozostawić "stare", choćby skorumpowane, bez pomysłu na kraj (Janukowycz od dawna ma autentyczny problem z ustaleniem, czy jego krajowi bardziej opłaca się zacieśnianie współpracy z Unią Europejską czy z Rosją; biorąc pod uwagę fiasko prac nad Umową Stowarzyszeniową, koncentruje się jednak na relacjach z Moskwą), nie potrafiące zapewnić godnego poziomu życia swoim obywatelom.

Gdyby nie zmiany w ordynacji, a więc gdyby wszyscy parlamentarzyści wybierani byli z list partyjnych, wybory byłyby zasadniczo uczciwe – co zresztą nie wpłynęłoby na ich wynik; należy się spodziewać, że bez względu na okoliczności świętowałaby Partia Regionów. Niestety, okazja czyni złodzieja i obserwowaliśmy kolejne wybory, które nie spełniły demokratycznych standardów. Zagraniczni komentatorzy ekscytują się sukcesem ugrupowania "UDAR" Witalija Kliczko (prawie 14% poparcia, miejmy nadzieję, że będzie opozycją bardziej skuteczną niż skłócona ze wszystkimi Batkiwszczyzna), Unia Europejska wzywa do podania oficjalnych wyników, część zachodnich mediów wieszczy regres demokracji na Ukrainie – a w Kijowie jutro będzie kolejny dzień, prawdopodobnie ani lepszy, ani gorszy niż przed wyborami. Będzie demonstracja (chyba że władze zareagują szybko i stanowczo i do niej nie dopuszczą – tyle że mogą to zrobić jedynie w bardzo niedemokratyczny sposób), wystąpienia polityków partii rządzącej (dziękujących za wyrażone przy urnach zaufanie) i opozycji (wzywające do sprzeciwienia się fałszerstwom), Julia Tymoszenko nadal będzie prowadziła protest głodowy – ale o rewolucji nie ma mowy. Po prostu dzień jak co dzień.

Martyna Kośka
Trwa ładowanie komentarzy...