Kto się boi Angeli Merkel

Adam Tecław, komentator TVN24 BiŚ
Adam Tecław, komentator TVN24 BiŚ
Koniec II Wojny Światowej i upadek nazistowskich Niemiec był początkiem stworzenia nowego porządku, nie tylko Europejskiego ale także Światowego. Przyszłość podzielonych na strefy okupacyjne Niemiec, które zostały włączone do Wschodniej strefy wpływów ZSRR jako NRD i Zachodniej, czyli Republikę Federalną Niemiec, określiły ich pozycję w Europie aż do upadku Muru Berlińskiego. I pomimo zrujnowanej wojną gospodarki, Niemcy w krótkim czasie stały się znaczącym partnerem Stanów Zjednoczonych, członkiem NATO i współtwórcą EWG. Okres dynamicznego wzrostu gospodarczego w latach 1950-1960 nazywana jest Niemieckim Cudem Gospodarczym.

Lata powojenne były także okresem rozliczania Niemców z koszmarem zbrodni wojennych, sądzeniem zbrodniarzy m.in. w Norymberdze i ściganiem ich po świecie. Powracający z wielu frontów wojennych żołnierze oraz przesiedleni z ziem odzyskanych musieli się odnaleźć w nowej rzeczywistości.
Wśród społeczności międzynarodowej był to proces zabliźnienia się ran powojennych i projektowania nowego ładu, który przez których po 70 latach nie da się w żaden sposób zapomnieć. W przypadku holocaustu pamięć ma wymiar czczenia ofiar a w stosunku do współczesnych Niemiec utrzymać wrażliwość
Jedną z ważnych kwestii związanej z bezpieczeństwem Europy była remilitaryzacją Niemiec - czy Niemcy powinny mieć armię, jak t ta armia powinna być zarządzana, i czy ta armia – Bundeswehra - powinna brać udział w misjach wojskowych? Wspomnienia Traktu Wersalskiego które miały ograniczyć posiadanie armii przez Niemcy kładły się cieniem na budowaniu bezpieczeństwa w latach 30 tych XX wieku. Z drugiej strony angażowanie generałów Wermachtu jako specjalistów w sztabie NATO rodziła wiele kłopotliwych pytań.
W konsekwencji z pomocą przyszły same władze Niemieckie, które w wielu wewnętrznych regulacjach prawnych narzuciły sobie ograniczenia w wykorzystaniu Bundeswehry poza granicami Niemiec. Do dnia dzisiejszego istnieją poważne restrykcje nawet co do obecności wojsk poza granicami kraju.
Odradzająca się pozycja Niemiec w Europie była konsekwencją zmiany układu sił i stworzenie nowego, zimnowojennego ładu którego istotną częścią była rosnąca siła Związku Radzieckiego. Zachowanie oddzielnych stref okupacyjnych w tym wydzielonej enklawy Berlina Zachodniego było zarzewiem konfliktu trwającego aż do upadku komunizmu. Zmusiły Aliantów do obrony RFN przed dominacją ZSRR, a walka wiązała się przede wszystkim poprzez wsparcie gospodarcze. Most powietrzny zaopatrujący Berlińczyków po zamknięciu naziemnych dróg komunikacyjnych może być trudny do zrozumienia w obliczu poniesionych przez Amerykanów strat ludzkich podczas II Wojny Światowej. Ale tak właśnie dynamika działania Sowietów wpływała na decyzje po drugiej strony kurtyny, która w 1961 roku – mówiąc językiem współczesnym – zmaterializowała się w postaci Muru Berlińskiego. Przemawiający Prezydent Kennedy, goszczący w 1963 roku Zachodnim Berlinie i wypowiadający zdanie „Ich bin ein Berliner” wiele mówi o stopniu zawiłości pozycji powojennych Niemiec.
Z drugiej strony konieczność odbudowania zrujnowanej Europy stała się impulsem do tworzenia porozumień gospodarczych, które miały z jednej strony stworzyć płaszczyznę współpracy i kontroli Niemiec w okresie pokoju. Z drugiej strony, rozmowy o gospodarce mogły być łatwiejsze niż po obu stronach objętej wojną granicy. Nabierająca tempa gospodarka Niemiecka budowała w znacznym stopniu potęgę obecnej Unii Europejskiej. Czy w tej sytuacji Niemiec dalej należy się obawiać?
Po wyjściu Wielkiej Brytanii ze struktur Europejskich pytanie o silne Niemcy w Europie jest nad wyraz aktualne. Obecne Niemcy rządzone od 5 kadencji przez Angelę Merkel to szansa dla całej Europy na stworzenie stabilnej politycznie i przewidywalnej. Zwycięstwo pro Europejskiego kandydata w wyborach we Francji, Emmanula Macron stworzy duet napędzający szereg niezbędnych reform w UE.
Efektywność reform jest związana z zarządzaniem budżetem UE, i to działanie nie należy do prostych. Niemcy, które wpłacają najwięcej do Wspólnotowej kasy, mimo jednomyślności wszystkich członków nadają główny ton kierunkom reform. W planowanych zmianach polityki fiskalnej UE jest powołanie odrębnych instytucji dla Unii Walutowej o kluczowym znaczeniu; budżetu, który będzie niwelował różnice pomiędzy biednym południem a bogatą północą; ministra finansów, który ma koordynować politykę gospodarczą strefy Euro oraz parlamentu odpowiedzialnego za jego nadzór.
Z aktywnej polityki monetarnej Niemiec wobec krajów mających problemy finansowe płynęło tyleż samo problemów co korzyści. W przypadku pogrążonej w kryzysie od 2007 roku Grecji, sprzeciw budziła nie tylko formuła ale także sposób udzielania pożyczek ratujących budżet. Pomoc którą w ostateczności Grecy odrzucili w ogólnonarodowym referendum, budziła stare demony II wojny światowej, z okupacją i kradzieżą dzieł sztuki łącznie. Pomimo silnych nacisków, Ateny wybrały wariant „grecki”, własny i daleki od oczekiwań Brukseli.
Bezpośrednia pomoc Niemiec zakładała m.in. współpracę urzędów skarbowych w celu poprawienia ściągalności podatków oraz stabilizację finansów publicznych. W konsekwencji Niemcy mogły się domagać zwrotu udzielonych Grekom pożyczek a nawet oczekiwać ogłoszenia przez Grecję bankructwa i w konsekwencji wyjścia ze strefy Euro. Plany reform wraz z licznymi ultimatum były odrzucane zarówno ze strony rządu jak i obywateli, budząc dodatkowy opór społeczeństwa wobec Brukseli a w szczególności Niemiec.
Przez wiele lat ryzyko pożyczania Grekom było oceniane tak samo, jak ryzyko pożyczania Niemcom, dlatego Ateny mogły się zadłużać bez umiaru. To był jednym z powodów, dla których Grecja znalazła się w trudnej sytuacji. Drugim powodem był wzrost wynagrodzeń i świadczeń socjalnych znacznie wyższy od wzrostu wydajności pracy – tak sytuację w Grecji skomentował Jeremi Mordasiewicz z Konfederacji Pracodawców Prywatnych. Jeśli Niemcy i Francuzi pożyczali pieniądze Grekom i przez lata na tym zarabiali, to dzisiaj niech przyjmą na siebie konsekwencje niewypłacalności Grecji, dodał Mordasiewicz.
Kryzys w Grecji uwidocznił tym samym kilka ważnych kwestii. Obawy mniejszych i słabszych gospodarczo krajów przed zewnętrzną ingerencję w finanse publiczne państw. W przypadku Grecji pokazał ożywienie tlących się nastrojów antyniemieckich, opartych na klasycznych stereotypach. Nie należy jednak ich lekceważyć, gdyż nawiązywanie do historii lat 30 tych w Europie może być mocno zaznaczony także w innych państwach np. byłego Bloku Wschodniego. Z drugiej strony Niemcy nie mając narzędzi do dyscyplinowania poszczególnych rządów, w konsekwencji – ratując reputację strefy Euro – wyrównują deficyt własną gospodarką.
Na zmianę stanowiska Niemiec wobec Eurowaluty największy wpływ miał Brexit oraz wybór Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Spotkania na szczycie UE pokazywały determinację przywódców w konieczności tworzenia jasno określonych celów. Nie rozwiązane problemy uchodźców, terroryzmu wraz z osłabieniem sojuszu Północno-Atlantyckiego z bardzo niespójnym podejściem prezydenta USA i jego brak jasnych deklaracji co do wypełnienia zobowiązań sojuszniczych, ponownie otwiera w Europie dział rozmów o budowaniu własnej, niezależnej armii i koncentrowanie się na Wspólnej Polityce Obronnej. Rozdział, przypomnijmy, stworzony już w Maastricht w ramach tzw. II filaru współpracy Europejskiej.
Integracja w ramach Unii Europejskiej jest procesem, którego nie zatrzymał ani Brexit ani krytyka i pomysły na federalizację Europy ze strony np. Polski. Działania osłabiające wpływ Brukseli Działania Polski w ramach budowania silnych powiązań z integru
Otwierając Forum Ekonomiczne w Krynicy, Donald Tusk powiedział, że celem rządu jest przyjęcie Euro do … 2011 roku. Był rok 2008. Do planów wracano także później:
- Referendum ws. przyjęcia euro mamy za sobą, ponieważ referendum akcesyjne było równocześnie akceptacją dla unii gospodarczo-walutowej
Tak sytuację oceniał Donald Tusk w 2012 roku. Trwająca dyskusja nt wprowadzenia Euro w Polsce zmieniła się po zwycięstwie PiS w wyborach parlamentarnych w 2015 roku. A właściwie się skończyła. A to właśnie Euro będzie elementem stabilizującym stary kontynent i ważnym elementem pogłębionej integracji. Wiedzą o tym także państwa, które widząc kierunek integracji, porządkują publiczne finanse, zmniejszając poziom deficytu długu publicznego. Obawa przed Unią wielu prędkości dostarczyły motywacji państwom aspirującym do Eurolandu jako nowego bodźca w poprawianiu własnych finansów publicznych.
Jeśli Unia podzieli się na kraje bogate i biedne to brak wspólnej waluty może być naturalnym czynnikiem spychającym biedniejsze państwa do roli członka stowarzyszonego. Brak aktywnej polityki pro integracyjnej Premier Szydło w dłuższej perspektywie może być dławiące dla wzrostu gospodarczego Polski. A projekt przyjęcia wspólnej waluty to nie tylko kwestie stabilnej polityki monetarnej. Wymaga m.in. zmiany Konstytucji RP, w której Narodowy Bank Polski jest jedynym emitentem pieniądza. Wątek poddania się polityce fiskalnej Brukseli poprzez wyrzeczenie się własnej waluty będzie kolejnym „paliwem” w dyskusji o suwerenności Polski względem silniejszych podmiotów Europejskich, w tym Niemiec.
Ambiwalencja w stosunkach Polsko-Niemieckich przekłada się na zróżnicowaną ocenę stopnia zażyłości pomiędzy Warszawą a Berlinem. Podczas spotkania w Berlinie, w listopadzie 2011 roku Radosław Sikorski, ówczesny szef Polskiego MSZ powiedział:
Nie boję się silnych Niemiec, lecz ich bezczynności. Niemcy muszą ratować strefę euro, bo Unia stoi obecnie na krawędzi przepaści, dodał polski minister.
W swoim przemówieniu w Berlinie minister Sikorski powiedział także, iż upadek wspólnej waluty jest dla Polski większym zagrożeniem niż rosyjskie rakiety, czy niemieckie czołgi.
To wy jesteście największym beneficjentem unijnej integracji, mówił Sikorski.
Niemcy pomagają ale czy obecny, Polski rząd oczekuje takiej pomocy?
Kapitał płynący z Niemiec jest spektakularnie witany w krajach sąsiedzkich. O montownie niemieckich koncernów motoryzacyjnych zabiega się na poziomie ministerialnym a nawet głów państw. Każdą fabrykę otwiera Premier chwaląc się ściągnięciem do kraju najnowocześniejszej technologii, stworzeniem nowych miejsc pracy i podniesionym prestiżem. Często udziela się z tego tytułu wszelakich preferencji z wakacjami podatkowymi i bezpłatną ziemią pod fabryki. Decydenci podkreślający swój dorobek i przecinający w blasku fleszy wstęgi w dniu otwarcia, w zależności od kierunku wiatru potrafią ten sam sukces określić jako sprzedawanie (wyprzedawanie) krajowego przemysłu, majątku Narodowego poprzez uległość a nawet podległość finansową, uzależnienie gospodarcze a w konsekwencji utratę suwerenności. Wówczas w żagle wieje idea repolonizacji majątku narodowego.
O ile biznes motoryzacyjny jest najbardziej prestiżowym i widocznym (także w mediach) napędem dla władzy, inaczej przedstawia się aktywność w mediach. Koncerny takie jak Alex Springer uważane są za struktury wrogiego wywiadu, działające w granicach prawa ale krytykujące istniejący porządek prawny a tym samym podlegający pod działalność wywrotową, przyczyniające się do destabilizacji państwa. Kapitał tak, inwestycje tak ale komentarz już nie.
Współpraca gospodarcza jest wypadkową kontaktów politycznych. Wątki niemieckie są częstym elementem walki politycznej, do której chętnie sięgają polityczni oponenci, zabiegający np. o poparcie polityczne w kraju. Wskazywany podczas kampanii wyborczej w Polsce w 2005 roku „dziadek z Wermachtu” jako przodek Donalda Tuska, miał wywołać wrażenie podejrzliwości i na stałe obecnej tzw. „ukrytej opcji Niemieckiej”. Jest także spora grupa prawicowego elektoratu, którzy np. kontakty Merkel – Tusk określają jako przejaw zmowy, mającej na celu sprzedaż majątku narodowego, czy ziemi właśnie Niemcom.
Tworzenie dobrego klimatu gospodarczego musi być oparte na wzajemnych kontaktach dwustronnych pomiędzy przedstawicielami władzy. Jak zatem zbudować dobre relacje, wykraczające poza protokół dyplomatyczny nie wzbudzając jednocześnie wyimaginowanych podejrzeń a w konsekwencji oskarżeń o współdziałanie (kolaborowanie!) z Niemcami?
Donald Tusk „zapłacił” za bezpośrednie kontakty Angelą Merkel, z którą od lat był po imieniu (a także jako nieliczny z przywódców Europejskich mógł zadzwonić bezpośrednio do Kanclerz na numer telefonu komórkowego), cenę „zesłania” do Brukseli. Tak jest oceniany przez opozycję w Polsce jego dorobek w budowaniu dwustronnych relacji oraz wspieranie pozycji Polski na szczycie władzy Europejskiej.
Powrót do poziomu partnerstwa Polsko – Niemieckiego z czasów rządu Platformy Obywatelskiej wydaje się niemożliwy. Czasy, kiedy w Bundestagu przemawiał Minister Spraw Zagranicznych Władysław Bartoszewski a gościem Prezydenta Joachima Gaucka był Prezydent Bronisław Komorowski są w obecnej sytuacji politycznej trudne do wyobrażenia.
Obecnie, Polska i Niemiecka strona rządowa wykonuje gesty wskazujące na zmianę stosunku wzajemnych nieufności w kierunku bliższego zrozumienia. Początek nie był jednak imponujący. Dobrym startem dla budowania relacji z partią PiS po zwycięstwie w wyborach parlamentarnych w Polsce było upamiętnienie rocznicy bardzo ważnego w relacjach dwustronnych „Polsko Niemiecki Traktat o dobrym sąsiedztwie” zawartego w 1991 roku. Strona Polska w umiarkowany sposób podchodziła do obchodów, obniżając rangę wydarzenia oraz zmniejszając zaangażowanie administracji.
Konsekwencja i cierpliwość z jaką Angela Merkel buduje relacje z Polską przynosi zmianę kursu w Polsce. Premier Beata Szydło jako gość honorowy otwierała Targi w Hannoverze, gdzie Polska była gościem specjalnym. Niejako w odpowiedzi, Niemcy były gościem specjalnym Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie. Targi odwiedzili Prezydenci Duda i Steinmaier. Targi mogą być czasem dyskusji o tym co różni sąsiadów, między innymi o problemie uchodźców, zagrożeniu populizmem i skutkach kryzysu ekonomicznego. Ale też o tym, co nas łączy – wspólnych wartościach, kulturze.
Na końcu są jednak liczby. Podkreślanie potencjału gospodarczego Polski wraz z rosnącym bilansem wymiany handlowej pomiędzy krajami to twarde dane z którymi politycy nie mogą polemizować. Wmurowanie kamienia węgielnego pod fabrykę silników Mercedesa w Jaworze jest sukcesem Polskiego Rządu. A nie zniewoleniem pod Niemiecki dyktat.
Niemcy dzięki prowadzonej przez siebie polityce fiskalnej są gwarantem wzrostu gospodarczego a także stabilnego kursu Euro. Stąd też decydujące zdanie w kwestiach polityki monetarnej, w tym wspólnotowej waluty leży w dużej części w rękach Berlina. Polska budując na Grupie Wyszehradzkiej i koncepcji Trójmorza porozumienie dla wschodniej części Europy, próbuje zadbać o głos mniejszych gospodarek Europejskich, jednoznacznie pokazując, że są mniejsze, słabsze i będą działać w ramach Unii dwóch prędkości. Spoiwem dla Grupy Wyszehradzkiej ma być polityka wobec uchodźców oparta na niechęci wobec obcych i nierespektowaniu dyrektyw Unijnych co do kwot ich przyjęcia. Polska w ramach UE buduje zatem alternatywę dla siebie i państw, które mają mniejszy wpływ na decyzje Europejskie właśnie pod hasłem silniejszego wpływania na Unię.
Polska w stosunkach z Niemcami powinna zmienić kurs zanim to Niemcy zmienią kurs wobec Polski. Przede wszystkim wykorzystać cierpliwość Berlina, dzięki której głos Polski nie schodzi z Europejskiego forum wymiany Wspólnotowych problemów.
Niemcy, dzięki wielu czynnikom zarówno wewnętrznym jak i międzynarodowym, po wojnie szybko wróciły do pierwszej ligi jeśli chodzi o znaczenie w Europie i „grają” w pierwszej dziesiątce najważniejszych gospodarek świata. Wybory we Francji i pierwsza wizyta w Prezydenta Macrona w Berlinie to najlepszy dowód na priorytety Francji w polityce zagranicznej. Polskie priorytety wydają się inne – czy dlatego Prezydent Andrzej Duda wybrał Estonię jako kierunek swojej pierwszej wizyty zagranicznej? Ze zdziwieniem obserwujemy politykę nie pokazywania ważnym partnerom, że są ważni.
Ochłodzenie relacji USA – Chiny to szansa dla Niemiec na stworzenie nowego, ważnego partnerstwa, w którego ważnym ośrodkiem będzie Unia Europejska. Z drugiej strony pomysły Chin na tworzenie nowego, Jedwabnego Szlaku prowadzą także do Europy, i to przez Polskę.
Może trzeba się w końcu przestać bać.
Trwa ładowanie komentarzy...